Przejdź do głównej zawartości

Rowerzyści

Na początku przepraszam Was, że tak długo mnie tutaj nie było, ale miałam dużo pracy z przygotowaniem się do obrony pracy magisterskiej.
Długo się zastanawiałam czy poruszyć ten temat. Pewnie zaraz zaczniecie hejtować, wyzywać i nie wiem co jeszcze. Ale napewno znajdzie się ktoś kto podziela moje zdanie.
Jak wiemy w Polsce prawo o ruchu drogowym mówi, że rowerzyści powinni, a raczej mają nakaz jeżdżenia po wyznaczonych ścieżkach rowerowych.
Ja jako piesza przestrzegam tego i poruszam się po ścieżkach dla pieszych.
Ku**a! Czy Ci rowerzyści są ślepi!?
Najbardziej mnie wkurza jak idę chodnikiem a rowerzysta jedzie ze mną ( mało we mnie nie wjedzie) nie użyje dzwonka lub go nie ma, a po drugiej stronie ulicy jest ścieżka rowerowa.
No ludzie! Czy to tak ciężko przejechać na drugą stronę ulicy?
A jak nie ma wyznaczonych ścieżek?
No to sorry... trzeba jechać ulicą.
A Wy co o tym myślicie?
Ja poprostu musiałam już się wyżalić..

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Studia, studia...

Dawno mnie tutaj nie było..... Trochę przez to, że miałam dużo zajęć, a trochę przez to, że nie chciało mi się pisać. Postaram się zaglądać tutaj coraz częściej. Planner, który zamówiłam u @madamaco jest cudowny i pomaga mi w życiu codziennym i planowaniu. W miesiąc wypełnił się zadaniami aż do czerwca... Nie wiem jak to zrobiłam. Do końca maja dużo rzeczy przede mną do zrobienia, ale się nie załamuję. Chcę przed weekendem majowym choć połowę zrobić, aby mieć czas na naukę no i z głowy pisanie prac zaliczeniowych. Wczoraj udało mi się z ledwością napisać referat o przestępczości nieletnich na psychologię sądową... ehhh jak ja nie lubię prac pisemnych. Jeszcze przede mną dwa eseje do napisania. Dziś przygotowuję sobie prezentację z kryminologii, chyba ostatnia na tych studiach.  Jedyne czego się obawiam to mojej obrony, nie mam jeszcze opracowanych pytań, które znamy już od listopada, ale trzeba być dobrej myśli i się nie załamywać. Są gorsze rzeczy......

W poszukiwaniu motywacji...

Nadszedł semestr letni. Jupii!! 😊 Tym samym ostatni semestr studiów i coraz bliżej obrona magisterki. Niestety mam coraz mniej motywacji, może to przez ten plan. W tym semestrze mam tylko zajęcia przez dwa dni w tygodniu. Dodatkowo już wykładowcy nam zadali dużo prezentacji, esejów i referat do napisania. Jeszcze mamy projekt wyjazdowy. Jeździmy na świetlice środowiskowe i prowadzimy zajęcia warsztatowe w ramach Projektu społecznego. Tylko kiedy mamy pisać pracę magisterską i uczyć się do obrony? Dostaliśmy pytania dyplomowe już w listopadzie i jeszcze chyba żadnego nie opracowałam - nie było czasu. Przez to wszystko całkiem straciłam motywację. Już się pogubiłam na kiedy co mam zadane, mój malutki kalendarzyk jest tak popisany i pokreślony, że niedługo jego żywot dobiegnie końca. Musiałam zamówić sobie planner od  @madamaco , już do mnie idzie :) Mam nadzieję, że dzięki niemu w końcu się ogarnę i nabiorę większej motywacji i wezmę się za siebie.  Tak dla poprawy hu...

Czas się wziąć do roboty...

Czas się zmotywować i wziąć do roboty. Do czerwca zostało niewiele czasu a roboty dużo. Dziś wolne od zajęć, więc pół dnia spędzę pod kocem a drugą część na kończeniu prezentacji. Z tego też powodu wychodzę z domu. Niestety w moim mieszkaniu nie mam zbyt dobrych warunków do pracy... nie zawsze mogę się skupić, ponieważ nie mieszkam sama. Jestem mężatką i mój mąż poprostu nie zawsze mi daje warunki do nauki. Zwykle jak wychodzę się uczyć lub robić projekt moja torba jest strasznie załadowana i wygląda podobnie jak dziś. Ciekawa jestem jak długo przeżyje (niedawno ją kupiłam)? A Wy jak się uczycie? W domu, w czytelni, a może z koleżankami w kawiarni?