W sobotę z maużem wybraliśmy się do Kołobrzegu. Zaznaczę tu, że ostatni i pierwszy raz tam byliśmy jak byliśmy dziećmi. Dlatego postanowiliśmy wybrać się tam sami. Oboje pochodzimy znad morza on jest z Ustki a ja ze Słupska (to jakieś 18 km od Ustki). Więc morze mamy co weekend. Ciekawi byliśmy tego co jest w Kołobrzegu. Jestem gotowa, że wielu z Was może ze mną się nie zgodzić, ale Ustka jest piękniejsza. W tym jak i w poprzednim poście nie będzie zdjęć. Ale warto przeczytać. Zacznę od tego, że głownie chcieliśmy zwiedzić Muzeum Oręża Polskiego - Skansen w Kołobrzegu - można tam wejść na łodzie, które stoją na lądzie. Dotarliśmy.... Znaleźliśmy kasę, w okienku widzę, że można płacić kartą ale myślę (spytam bo może kłamią). Spytałam... Pani mówi ogólnie to można, ale dzisiaj nie... Nosz ku**a!!! to można czy nie!! albo płatność kartą codziennie albo wcale!!!! Już mi zepsuła humor. Następni byli rowerzyści, o których już pisałam. Dotarliśmy do molo... Kolejna niespodzianka....